Różyczka powszechnie uznawana jest za chorobę, która nie stanowi poważniejszego zagrożenia. Jednak nie można jej lekceważyć, a uważać na nią muszą zwłaszcza kobiety w ciąży. Przede wszystkim te, które wcześniej nie przyjęły, obowiązkowego zresztą, szczepienia przeciw różyczce. W takim przypadku zwiększa się znacznie ryzyko zarażenia się oraz tego, że jednym z powikłań może być zespół różyczki wrodzonej występującego również pod nazwą zespołu Gregga, ustanowionej w związku z okulistą Normanem Greggiem.

różyczka w ciąży

Ten Australijczyk w 1941 roku był pierwszym lekarzem, który skojarzył, że występowanie u dzieci wrodzonych wad serca, zaćmy czy mikrocefalii, a więc zaburzenia rozwoju czaszki (małe rozmiary) oraz zachorowania ich matek będących w ciąży na różyczkę, to nie przypadek. Jego przewidywania potwierdziły się w pierwszej połowie lat 60., kiedy to w USA miała miejsce pandemia różyczki, co pozwoliło na dokładną analizę problemu. Okazało się, że co trzecie dziecko, którego matka chorowała na różyczkę w okresie ciąży, przychodzi na świat z wadami wrodzonymi. Na szczęście, medycyna potrafiła na to zareagować. Stworzono zatem MMR (Measles-Mumps-Rubella), czyli trójskładnikową szczepionkę przeciw odrze, śwince i różyczce. Okazało się jednak, że tak jak praktyczne każda nowinka, nie jest ona idealna. Zawarty w niej bowiem szczep świnki Urabe AM 9, wywoływał większą liczbę zapaleń mózgu i opon mózgowych. Dlatego szczepionka przeszła poprawki, tak aby powstała MMR II, która jest używana obecnie, również w Polsce. Oczywiście i teraz pojawiąją się pewne skutki uboczne, lecz nie są one już szczególnie groźne. Przykładowo u 10% dzieci przyjmujących MMR II pojawia się gorączka, a u 5% chwilowy ból stawów. Wśród kobiet bardziej te niepożądane efekty mogą wystąpić u starszych pań. W zasadzie jedynym z niebezpiecznych powikłań po MMR drugiej generacji, jest anafilaksja, czyli gwałtowna reakcja któregoś z wielu możliwych narządów, która w skrajnych przypadkach może w wyniku wstrząsu anafilaktycznego doprowadzić nawet do śmierci. Ale są to naprawdę wyjątkowe sytuacje.

Przez przeciwników MMR II przypominana jest sprawa rzekomego związku podawania tej szczepionki z autyzmem, o czym kilkanaście lat temu dr Andrew Wakafield poinformował świat. Pisał o dwunastu pokrzywdzonych w ten sposób dzieciach. Mimo, że w ostatnim czasie lekarzowi oraz jego współpracownikom zostały udowodnione liczne nadużycia podczas przeprowadzania tamtych badań, łącznie z fałszowaniem faktów, to wciąż pozostaje pewna grupa osób, która obawia się początków autyzmu po zastosowaniu MMR II.

W Polsce takie szczepienie jest obowiązkowe i dokonuje się go dwukrotnie. Pierwszy raz wtedy, gdy dziecko ma 13-14 miesięcy, a drugi w okresie około 13 lat. Szczególnie istotne jest to dla dziewczynek, a zwłaszcza tych, które wcześniej różyczki nie przechodziły.

Dlatego tak ważne jest, aby dziecko przyjęło te szczepionki, ponieważ pozwoli to uniknąć późniejszych problemów związanych nawet nie tyle z samą różyczką, co z ewentualnymi powikłaniami po tej chorobie.