Leczenie różyczki nie jest procesem skomplikowanym. Jego podstawową zasadą jest fakt, iż przebiega ono objawowo, a więc zwalcza się same objawy, a nie przyczyny. Główną metodą, by z nią wygrać, jest przeleżenie choroby w łóżku. Poza tym, lekarz może zastosować środki farmaceutyczne , których celem będzie obniżenie wysokiej temperatury ciała. Co do wysypki, to sprawę należy pozostawić własnemu biegowi, ponieważ tak, jak sama się pojawiła, tak również bez naszej ingerencji powinna zniknąć. Na pewno istotna jest izolacja zarażonego od innych, zwłaszcza dzieci, aby nie doprowadzić do poszerzenia się kręgu chorych, co może nastąpić w stosunkowo łatwy sposób, bowiem różyczka przenoszona jest drogą kropelkową, a więc tak naprawdę wystarczy tylko kontakt lub używanie tych samych rzeczy, co osoba z wirusem.

różyczka leczenie

Zanim jednak dojdzie do leczenia różyczki, można i oczywiście należy próbować zapobiec samemu zakażeniu. Służy tego szczepionka, której przyjęcie w Polsce jest obowiązkowe. Szczepieniu należy się poddać dwukrotnie. Za pierwszym razem jest to moment, gdy dziecko ma 13-14 miesięcy. Ponowienie następuje w okresie dojrzewania, a więc mniej więcej w wieku 10-13 lat. W tym przypadku szczególnie zainteresowani powinny być tym rodzice dziewczynek, ponieważ zaaplikowana wtedy szczepionka powinna pomóc w uchronieniu przed późniejszym zachorowaniem w trakcie ciąży. Takie zdarzenie skutkuje o wiele poważniejszymi konsekwencjami niż samo zarażenie różyczką. Powikłania nowonarodzonych dzieci są naprawdę groźne. Zwłaszcza zespół różyczki wrodzonej może sprawić duży problem. Jego podstawowymi efektami jest zaćma lub nawet wada serca, a także uszkodzenie wzroku lub słuchu. Może też wystąpić mikrocefalia, czyli wada rozwoju czaszki, która osiąga wtedy bardzo małe rozmiary. Również puszka mózgowa pozostaje ograniczona. Waga samego mózgu nie przekracza wtedy 900 gramów, podczas gdy w normalnej sytuacji przeciętny jego ciężar to około 1200-1300 gramów, w zależności od płci i wieku człowieka.

Szczepionką, którą stosuje się obecnie jest MMR II. To druga generacja wprowadzonego w 1988 roku leku. Zmiany nastąpiły, gdy okazało się, że pierwotny skład zawierał szczep wirusa świnki Urabe AM 9, który wywoływał zapalenie mózgu i opon mózgowych. Wartym zauważenia jest fakt, że MMR II chroni nie tylko przed różyczką, ale również przed właśnie świnką i odrą. Współcześnie odnotowuje się także inne skutki uboczne wynikające z zastosowania tej szczepionki, ale nie są one groźne ani powszechne. Dominuje wśród nich gorączka, która pojawia się u 10% osób przyjmujących MMR II, a ponadto bóle stawów z 5% poziomem występowania. Co ważne, bóle te są tylko chwilowe i ustępują same.

Jednak z pewnością warto zaszczepić się, nawet jeśli miałoby wywołać to pewne problemy, niż świadomie narażać się na kontakt z różyczką, która może i sama w sobie nie jest groźna, jednak powikłania mogące wystąpić powodują już rzeczywiste niebezpieczeństwo.